Egzamin na prawo jazdy: legendy

prawo jazdy WarszawaNiezależnie od tego gdzie zdajemy egzamin na prawo jazdy – Warszawa, Tarnów czy Skawina – na pewno nasłuchamy się wielu opowieści od najdziwniejszych przypadkach i przygodach w czasie egzaminu. Najwięcej z nich będzie dotyczyło nieżyczliwych egzaminatorów, którzy najzmyślniejszymi sposobami doprowadzają do oblania egzaminu przez kursanta.
Jak we wszystkich opowieściach i w tych tkwi zapewne ziarnko prawdy. W zdecydowanej większości historie o wrednych egzaminatorach są jednak sposobami na zatuszowanie własnych pomyłek i błędów. Łatwiej przecież powiedzieć: „trafiłem na wrednego, strasznie się czepiał” niż przyznać się do popełnienia któregoś z błędów.
W Internecie swojego czasu krążyła anegdota, jak to egzaminator ze zdającym wracali już samochodem do ośrodka. Egzaminator miał powiedzieć do zdającego, że egzamin poszedł bardzo dobrze i zachęcić do zatrąbienia z radości na klaksonie, po czym oblał kierowcę za nieuzasadnione użycie klaksonu na terenie zabudowanym. Historyjka ta pojawiła się już w wielu miejscach i nie sposób dociec, czy chodzi o prawdziwe zdarzenie. Egzaminator ma zagwarantowaną pracę i ruch w ośrodku, bo obecnie posiadanie prawa jazdy jest życiową i zawodową koniecznością. Dlatego nie ma żadnego interesu w oblewaniu źle przygotowanych kandydatów. Ma za to prawie moralny obowiązek oblać tych źle przygotowanych, aby przedwcześnie nie wypuścić ich na drogę.
Pod względem liczby dziwnych historii o egzaminach na prawo jazdy Warszawa, Tarnów i Skawina stoją na tym samym poziomie. Dlatego przystępując do egzaminu w którymkolwiek z tych miast nie dajmy się zwariować. Owszem, egzaminator to też człowiek i może mieć lepszy lub gorszy humor, w większości przypadków nie ma jednak zdecydowanego negatywnego czy pozytywnego nastawienia do zdającej osoby.

Nie ma podobnych artykułów


Leave a comment

RSS feed for comments on this post

You must be logged in to post a comment.